Ogród Zoologinczny w Bydgoszczy

Problem zabierania młodych zwierząt

Każdego roku w okresie wiosennym, osoby zajmujące się ochroną przyrody borykają się z tym samym problemem – zabieraniem małych zwierząt, głównie ptaków, ssaków kopytnych (jeleni, saren) oraz drobnych ssaków (np. zajęcy) z ich naturalnego środowiska. Zwierzęta zabierane są do domów jako „sieroty”, choć w rzeczywistości w ogromnej większości przypadków osierocone nie są. Problem pojawia się, gdy w czasie wiosennego spaceru spotykamy na swej drodze młode zwierzę. Większość takich maluchów nie ma jeszcze wyrobionego lęku przed człowiekiem – nie uciekają, pozwalają się łatwo złapać. Sprawiają wrażenie opuszczonych, bezbronnych, wymagających opieki. Naturalny odruch serca karze nam zabrać to maleństwo do domu, zaopiekować się nim, bo przecież w przyrodzie czeka na niego tyle niebezpieczeństw – drapieżniki, deszcz, głód, chłód.  Więc zabieramy małe ufne zwierzątko do domu nie mając pojęcia że właśnie wyrządzamy mu ogromną krzywdę i skazujemy na życie poza jego naturalnym środowiskiem. Młodymi zdrowymi „sierotkami” zapełniają się gabinety weterynaryjne i ośrodki rehabilitacji dzikich zwierząt co powoduje, że ich pracownicy mają mniej czasu na opiekę nad naprawdę potrzebującymi pacjentami. Nie można też zapomnieć o rodzicach zabranych z lasu maluchów. Dla sarniej czy zajęczej mamy nie ma znaczenia czy jej dziecko porwał człowiek, lis czy kuna. Jej rozpacz jest tak samo wielka.

Aby nauczyć się życia w trudnym świecie przyrody młode zwierzęta potrzebują wiedzy i doświadczenia swoich rodziców. To oni pokazują im najlepsze źródła pokarmu, uczą unikania zagrożeń i reagowania na różne codzienne sytuacje. Często to dzięki rodzicom młode zwierzę otrzymuje pozycję w grupie (tak jest np. wśród kawek). Zabrany przez człowieka maluch, nawet jeżeli zostanie wypuszczony, już nigdy nie odzyska raz utraconego miejsca w społeczności.

Wiosna to czas w którym lasy, miejskie parki i ogrody pełne są młodych zwierząt - ptaków i ssaków - które pod okiem rodziców uczą się samodzielności i funkcjonowania w swoim naturalnym środowisku. Najgorsze co może je w tym czasie spotkać to człowiek, który chcąc „pomóc” zabierze je do domu i będzie próbował sam wychować. W ten sposób, przez nasze działanie, wynikające z miłości do przyrody i chęci niesienia pomocy, zdrowe młode zwierzęta stają się sierotami, które w wielu przypadkach będą skazane na śmierć lub życie w niewoli. Efekt naszych działań jest więc zupełnie odwrotny od oczekiwanego. Zamiast pomóc - ogromnie szkodzimy. Dlatego też tak ważna jest podstawowa znajomość biologii i strategii przetrwania zwierząt żyjących wokół nas. Wiedza na temat tego, pozwoli nam podejmować słuszne decyzje co do konieczności udzielenia pomocy napotkanym dzikim zwierzętom.

Nowo urodzone ssaki (jelenie, sarny, zające) często są zostawiane przez swoje matki podczas gdy te oddalają się na żerowisko. Jedynym zadaniem pozostawionych w trawie osesków jest doskonałe ukrycie się przed potencjalnymi drapieżnikami. Stąd ich przystosowania zwiększające szansę na przeżycie z dala od matki, czyli ochronne ubarwienie zapewniające odpowiedni kamuflaż oraz brak intensywnego zapachu, który mógłby zwabić intruzów.  Po kilku – kilkunastu godzinach matka powraca do dziecka aby je nakarmić i troskliwie się nim zająć. Jest to doskonała strategia korzystna dla obu stron. Osłabiona po ciąży i porodzie matka może spokojnie żerować i nabrać sił, natomiast młody potomek ukrywając się w zaroślach zmniejsza prawdopodobieństwo ataku drapieżnika. Dopiero gdy maluchy stają się większe, silniejsze i bardziej sprawne, zaczynają wędrować za swoją mamą i towarzyszyć jej na każdym kroku.

Podobnie jest wśród ptaków. Młode osobniki wielu gatunków opuszczają gniazda nie w pełni przystosowane do samodzielnego życia. Przez długi czas przebywają pod opieką rodziców. Takie młode ptaki często są jeszcze pokryte puchem, żebrzą o pokarm szeroko otwierając dzioby, nie potrafią latać, przemieszczają się skacząc i nieporadnie podlatując z gałęzi na gałąź – stąd nazywane są „podlotami”. Podloty to nie pisklęta, które wypadły z gniazda, ale młode ptaki uczące się życia. Tylko sprawiają wrażenie osieroconych. W rzeczywistości pozostają pod stałą baczną opieką rodziców, którzy regularnie przynoszą im pokarm oraz przepędzają ewentualne drapieżniki. Wczesne opuszczanie gniazd przez młode ptaki jest rozwiązaniem zwiększającym ich szanse na przetrwanie. Przebywając w rozproszeniu poza gniazdem zmniejszają ryzyko wytropienia ich przez drapieżnika, mają też lepsze warunki do doskonalenia niezbędnej w dorosłym życiu umiejętności lotu i zdobywania pokarmu.

Jeżeli rzeczywiście chcemy pomóc młodym spotkanym w lesie czy w parku zwierzętom to pozostawmy je w spokoju i pozwólmy dorosnąć w ich naturalnym środowisku pod troskliwą opieką rodziców. Tylko oni potrafią nauczyć je jak być sarną, zającem, puszczykiem czy kosem. Interweniujmy wyłącznie wtedy, gdy jesteśmy pewni, że zwierzę jest ranne lub że zostało porzucone przez swoich rodziców.